Rekordowa liczba interwencji ratowników na stokach w Beskidach

KoRe
newseria.pl

Tłok na stokach, przecenianie swoich umiejętności przez narciarzy oraz barak znajomości dekalogu narciarza – to najczęstsze przyczyny wypadków na górskich stokach. Ratownicy górscy przypominają, że do zimowego wypadu na narty trzeba się przygotować z wyprzedzeniem – zadbać zarówno o sprzęt, jak i kondycję fizyczną oraz zapoznać się z zasadami bezpieczeństwa na stoku.


Fot. Pixabay.com

Tłok na stokach

Piękna zima przyciąga ludzi w góry. Jak wynika z przeprowadzonego w ubiegłym roku badania Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRIS) prawie jedna trzecia Polaków potrafi jeździć na nartach, a aktywnych narciarzy mamy w sumie około 4 mln. Większość jeździ systematycznie, a dla dużej grupy wypady na narty stały się już zimową tradycją. Ze względu na bliską lokalizację i konkurencyjne ceny Polacy na ferie wybierają najczęściej stoki krajowe.

Pojemność stoków jest jednak za mała w stosunku do możliwości wyciągowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Edmund Górny, instruktor Instytutu Ratownictwa Górskiego, ekspert Grupy Beskidzkiej GOPR. - Przykładowo, zdolność przewozowa Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego to 8 tys. narciarzy na godzinę. To powoduje, że na trasach panuje zbyt duże zagęszczenie – ocenia ekspert.

Tłok na stokach przyczynia się natomiast do większej liczby wypadków. W sezonie 2016/2017 na terenie zabezpieczanym przez Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (GOPR) doszło do blisko 3,9 tys. akcji, w których ratownicy udzielili pomocy narciarzom, z czego blisko dwie trzecie oceniono, jako poważniejsze interwencje.

– Statystycznie, na terenie działania naszej grupy – czyli w całych Beskidach – prowadzimy około 1,5 tys. takich akcji rocznie – informuje Edmund Górny. – Zakładamy, że w tym roku ta liczba zostanie przekroczona. Już teraz odnotowaliśmy 1250 wypadków. Epicentrum tej wypadkowości jest właśnie Szczyrkowski Ośrodek Narciarski, na który przypada 25 proc. zdarzeń – mówi ekspert Grupy Beskidzkiej GOPR.

Grzechy narciarzy

Przyczyn interwencji na stokach jest wiele. Na duże obłożenie ośrodków narciarskich nakłada się brawura i przecenianie swoich umiejętności przez narciarzy. – Prowadzimy statystyki, w których każdy wypadek jest dokładnie opisany. Wynika z nich, że najczęstszą przyczyną wypadków są brawura oraz brak umiejętności i odpowiedniego przygotowania narciarzy – mówi Edmund Górny.

– Z narciarzami jest podobnie jak z kierowcami – zauważa instruktor. – Im słabszy kierowca, tym szybciej chce jeździć. Ci słabsi próbują prostować, jeździć „na krechę”, co często kończy się zderzeniem. Są to bardzo poważne wypadki, ponieważ prędkości się sumują i dochodzi do ciężkich urazów – mówi Edmund Górny.

Ekspert Grupy Beskidzkiej GOPR zauważa także, że narciarze zaniedbują rozgrzewkę przed zjazdem. – W Alpach praktycznie 100 proc. Narciarzy, wjeżdżając na górę robi rozgrzewkę – mówi Górny . - Trwa to 5 minut, a bardzo pomaga, bo po wjeździe jesteśmy wychłodzeni. Niestety, u nas jest to trochę passé – nie wypada się rozgrzewać, więc wyjeżdżamy na górę i rura na dół – opowiada Edmund Górny.

Ekspert zaleca narciarzom także umiar i rozsądek. – Trzeba wiedzieć, kiedy odpocząć. Gdy czujemy się zmęczeni, należy przerwać jazdę. Nigdy nie zjeżdżajmy „jeszcze ostatni raz”, tylko dlatego, że mamy bilet wykupiony na cały dzień. Lepiej się napić herbaty, zregenerować siły – mówi Edmund Górny.

Dekalog narciarza

Oprócz nadmiernej prędkość, nieadekwatnej do umiejętności, do głównych grzechów narciarzy zalicza się również jazda na niesprawnym sprzęcie oraz niedostosowanie się do obowiązujących na stoku przepisów. Dekalog FIS – czyli Dekalog Reguł Międzynarodowej Federacji Narciarskiej – to zbiór wytycznych dla narciarzy i snowboardzistów, który mówi na co zwrócić uwagę i o czym pamiętać, aby zachować bezpieczeństwo na trasach zjazdowych. Obowiązuje na stokach całego świata i w teorii powinien znać go każdy narciarz. W praktyce wygląda to znacznie gorzej.

– Kiedy mówię komuś o dekalogu narciarza, on zwykle robi wielkie oczy, bo nie wie, co to jest - opowiada Edmund Górny. – Nikt mu tego nie przekazał. Ludzie, którzy przeszli przez szkoły narciarskie, mają tę wiedzę, ci którzy uczą się sami niekoniecznie – mówi Górny.

Jak podkreśla ekspert, najważniejszy jest wybór trasy i dostosowanie prędkości do umiejętności. Urządzenia wyciągowe, takie jak krzesła i gondole, wywiozą dziś na górę każdego. Kiedyś weryfikacja następowała już na orczykach. Ktoś, kto nie stał na nartach, przewracał się od razu. - Natomiast dziś kolejką wjeżdża nawet początkujący, zwykle na nartach z wypożyczalni i pyta, gdzie jest czarna trasa, bo trzeba zrobić selfie – opowiada Edmund Górny.

Przez cały czas obecności na stoku musimy więc pamiętać, że jest tam też wielu innych, również początkujących narciarzy i snowboardzistów.

– Przed ruszaniem zawsze patrzmy do góry i sprawdzajmy, czy ktoś nie jedzie – instruuje Górny. – Podobnie jak z samochodem – patrzymy w lusterko i dopiero wtedy ruszamy. Zatrzymujmy się zawsze na boku trasy, nie na środku. Zmorą są dla nas snowboardziści, którzy siadają stadem na środku trasy, bo jest taka moda. Z tymi zasadami powinni się zapoznać wszyscy narciarze – podkreśla Edmund Górny.

GOPR prowadzi akcje edukacyjne, wykłady oraz zajęcia dla dzieci i młodzieży propagujące wiedzę o tym, jak zachować się na stoku. Przez całe ferie zimowe w najpopularniejszych kurortach narciarskich turyści mogą odwiedzać Zimowe Miasteczka Milki, w których ratownicy GOPR organizują zabawy i szkolenia dotyczące bezpieczeństwa, a dzieci i dorośli mogą skorzystać z szeregu atrakcji. W nadchodzący weekend 24–25.02 Zimowe Miasteczko będzie można odwiedzić w Białce Tatrzańskiej.

Data utworzenia: 22.02.2018
Rekordowa liczba interwencji ratowników na stokach w BeskidachOceń:
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Łukasz
      2018-02-22 16:05
      Żadna niespodzianka. Z tym , ze wina nie leży po stronie narciarzy. Skoro organizatorzy zwiększyli przepustowość na wyciągach 4 krotnie nie zwiększając ilości tras to przecież logiczne że będa wypadki. Szczyrk jest tego najlepszym dowodem. Tym bardziej jak prawie połowa z reklamowanych jako najlepsze w Polsce tras, była nieczynna z powodu awarii ( COS w Szczyrku ) Wiele lat jeszcze przed Polakami w kwesti organizacji narciarstwa .odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Lekarze odpowiadają na pytania