Literacka turystyka, czyli o sztuce podróżowania

Anna Bas
Małopolski Ogród Sztuki w Krakowie

Jak cytować: Bas A.: Literacka turystyka, czyli o sztuce podróżowania. Med. Prakt. Psychiatria, 2016; 4: 75–77

Gdy coraz mocniej przyświeca słońce, budzi się w nas tęsknota do podróży i przygody. Zaryzykowałabym jednak twierdzenie, że nawet ci z nas, którzy namiętnie czytają relacje z egzotycznych i niebezpiecznych wypraw, nie będą naśladować Tomasza Mackiewicza, który po zakupieniu kilkudziesięciu metrów sznurka w sklepie rolniczym wyruszył w kierunku Nanga Parbat.

Raymond Maufrais
Raymond Maufrais, francuski dziennikarz i podróżnik, autor książek Aventures au Matto-GrossoAventures en Guyane wydanych we Francji już po zaginięciu. Ta druga, opracowana na podstawie dziennika, ukazała się w Polsce nakładem wyd. Iskry jako Zielone piekło

Powstrzyma nas rozsądek, lenistwo, przyzwyczajenie do wygody, lęk przed zbyt dużym ryzykiem i zbyt wyczerpującym wysiłkiem. Zniechęcą zaskakujące i w jakiś sposób rozczarowujące zdjęcia niekończącej się kolejki oczekujących na wejście na szczyt Mount Everest. Pozostaje lektura i refleksja nad gwałtownym pragnieniem wyrwania się z codzienności i wyruszenia w nieznane. „Mundus est fabula”, świat jest księgą, narracją, opowieścią. Dla wielu filozofów podróż, wędrówka to uniwersalna metafora ludzkiego losu. Jaki był koniec podróży Raymonda Maufrais pozostanie dla nas tajemnicą.

Raymond Maufrais zniknął. 13 stycznia 1950 roku zanotował ostatnie słowa w swoim dzienniku podróży: „Należy ufać…”. Nigdy go nie odnaleziono. Czy zmarł z głodu i wyczerpania? Czy padł ofiarą drapieżników, a może dzikich indiańskich plemion, przerażonych widokiem obcego o jasnej skórze? Może przegrał walkę z nurtem rzeki, którą próbował pokonać w nadziei dotarcia do ludzkich siedzib? Zaginął w puszczy Gujany, którą przemierzał od dwóch miesięcy, pragnąc dojść do niezbadanego dotąd masywu górskiego Tumuc-Humac.

Maufrais, kiedy zaginął, był zaledwie 23-letnim człowiekiem. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na lata wojny. Jej obrazy wracały do niego w snach w czasie samotnych nocy w gujańskiej dżungli. Nie była to pierwsza tak śmiała wędrówka młodego Francuza, sławę przyniosła mu wcześniejsza wyprawa do Mato Grosso, którą opisał w pierwszej części „Zielonego piekła”.

Jednak zapiski z Gujany przywołują już inny nastrój i opowiadają o innego rodzaju doświadczeniu. W miarę upływu czasu towarzyszący temu przedsięwzięciu optymizm, niezachwiane przekonanie o możliwości powodzenia tej eskapady, ustępują miejsca rosnącemu wobec piętrzących się przeszkód niepokojowi i lękom rodzącym się z poczucia dojmującej samotności. „Czuję, jak strach przed niewiadomym mnie dławi, ale jednocześnie wiem, że pójdę w to niewiadome, bo niemal wbrew mojej woli jakaś niespożyta siła działa w mej podświadomości”.

Natura nie jest dobra, ani zła, nie jest opisywalna w kategoriach przynależnych obszarowi kultury. Nie jest moralna, ani nie jest niemoralna. To przestrzeń rządząca się własnymi prawami

Samotność okazuje się najbardziej przerażającym doznaniem. Ostatni towarzysz wędrówki, kundel Boby, zostaje poświęcony na zaspokojenie coraz trudniejszego do zniesienia głodu. Dżungla, przez którą Maufrais się przedziera, nie jest życiodajną krainą, to nieprzyjazna, duszna, wilgotna ciemność. Mroczna otchłań bez końca i bez nadziei. Conradowskie „jądro ciemności”. Wilgoć, głód, mrok, robactwo, zimno, skwar, roślinność żarłocznie pochłaniająca każdy wolny skrawek. „Zielone piekło”. Natura nie jest dobra, ani zła, nie jest opisywalna w kategoriach przynależnych obszarowi kultury. Nie jest moralna, ani nie jest niemoralna. To przestrzeń rządząca się własnymi prawami. Człowiek ukształtowany przez XX-wieczną cywilizację jest intruzem, ze zbędnym bagażem historii, kultury. Skrępowany społecznymi i obyczajowymi normami porusza się w tym świecie z trudem i niezdarnie. Gdyby jeszcze chciał ograniczyć się do roli turysty. Wędrować po utartych szlakach, kolekcjonować pamiątki, zapisywać fotograficznie wrażenia w postaci malowniczych widoków.

Jednak Maufrais stawiał przed sobą inne cele, jego ambicje sięgały znacznie dalej. Chciał dotrzeć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden Europejczyk, wytyczyć nowe szlaki, stanąć twarzą w twarz z ludźmi, którzy nigdy nie zetknęli się z przedstawicielami cywilizacji i kultury śródziemnej. Jego wędrówka to poszukiwanie, błądzenie, odkrywanie, zgłębianie i przekraczanie. To nie tylko przemierzanie przestrzeni, chodzi również o podróż w sensie emocjonalnym, kulturowym i temporalnym. Podróż, która jest fizycznym oddalaniem się od domu, ojczyzny, bliskich, od tego wszystkiego, co nas kształtuje i określa, co składa się na naszą tożsamość. Z drugiej strony jest ona stanem zawieszenia, przemiany, stawania się. To wyjście poza strefę bezpieczeństwa, w przestrzeń nieopisaną w przewodnikach. Topografia nieznanego jest przestrzenią zawieszenia praw etycznych, norm społecznych. Człowiek nie definiuje już siebie w opozycji do natury, lecz żeby przetrwać, musi odkryć siebie jako jej integralną część. Powinien nie tyle przezwyciężyć zwierzę w sobie, ile obudzić je na nowo. Jak bohater filmu Alejandro Gonzáleza Inárritu „Zjawa”, ranny i porzucony przez współtowarzyszy, odziany w skórę zabitego przez siebie niedźwiedzia staje się niedźwiedziem, by przetrwać mimo bólu, głodu i samotności. W pewnym sensie oszukuje naturę, sięgając po kamuflaż, by nie zostać przez nią zidentyfikowany jako obcy i w konsekwencji odrzucony. „Pamiętaj, że jesteś w puszczy i przebiegasz leśne obszary, żeby żyć w swobodzie i wciąż się jeszcze uczyć”.

Jak bohater filmu Alejandro Gonzáleza Inárritu „Zjawa”, ranny i porzucony przez współtowarzyszy, odziany w skórę zabitego przez siebie niedźwiedzia staje się niedźwiedziem, by przetrwać mimo bólu, głodu i samotności

Nie wiem, czy Maufrais czytywał w dzieciństwie Juliusza Verne’a, ale jest to bardziej niż prawdopodobne. „Tajemnicza wyspa”, „Dzieci kapitana Granta”, „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi” to powieści podsycające młodzieńcze marzenia o przygodzie, o egzotycznych podróżach i odkryciach. A jednak, gdy czytamy je jako dorośli, zaczynamy dostrzegać, że powieściowy świat stworzony przez Verne’a funkcjonuje według stałej, powtarzającej się zasady. Bohaterowie wyrzuceni poza cywilizację robią wszystko, by to nowe, dzikie i obce przekształcić na podobieństwo świata, który opuścili. Wykazują niezwykłą aktywność polegającą na „meblowaniu”, „zapełnianiu”, „urządzaniu” i „organizowaniu” nowego życia na wzór dawnego. Marzą o nieodkrytych lądach, dzikiej puszczy, pełnych tajemnic i zaskoczeń oceanicznych otchłaniach, ale ostatecznie budują przyjemne i bezpieczne schronienie pozwalające im przyjąć pozycję wygodnego obserwatora. Statek przemierzający morskie obszary to dom, namiastka ojczyzny, bezpieczeństwo i wygoda. Grube ściany chronią, okna pozwalają na obserwację, ale i na zachowanie dystansu.

Roland Barthes w „Mitologiach” pisze, że w powieściach tych mamy do czynienia nie z mistyką przygody, lecz poszukiwaniem szczęścia płynącego z poczucia skończoności i poznawalności świata. Z możliwości opisania go w znanych kategoriach, policzenia, zinwentaryzowania i upodobnienia do „świata utraconego”. Sam Verne nie podróżował aż tak wiele, Europa, kraje basenu Morza Śródziemnego, Ameryka Północna. Postaci z jego powieści panują nad światem, biorą go w posiadanie, utrzymują pod kontrolą, czynią czytelnym i rozpoznawalnym i zawsze odnajdują powrotną drogę.

„[…]odkryłem, że całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, to jest, iż nie umieją pozostać w pokoju, w izbie” – napisał inny Francuz, Blaise Pascal. Maufrais wyruszył, Xavier de Maistre został i choć niezupełnie dobrowolnie, ograniczył się do „Podróży dookoła mojego pokoju”. Żołnierz, malarz i pisarz, urodzony w Chambery i zmarły w Petersburgu, został w 1794 roku skazany na 42-dniowy areszt domowy. Była to kara za udział w nielegalnym pojedynku: „Zabronili mi chodzić po mieście, ale zostawili mi cały świat”. To oczywiście dosyć specyficzny zapis podróży przez krainę myśli i wyobraźni. De Maistre wykorzystał dni spędzone w odosobnieniu na długie i obszerne rozważania, snucie refleksji o ludzkiej kondycji, sztuce. Tym, co mimo sytuacji zamknięcia i bezruchu czyni z niego podróżnika, jest przede wszystkim rodzaj dystansu mentalnego, poznawczego do samego siebie.

O sposobie definiowania podróży decydują okoliczności i jak widać nie zawsze chodzi o fizyczne przemieszczanie się w inne, odległe miejsce. Podróżowanie to stan umysłu, stan świadomości. Xavier de Maistre paradoksalnie trochę jakby wbrew swemu najsławniejszemu dziełu przemieszczał się dosyć często, lecz wynikało to bardziej z historycznych zawirowań, niż osobistych upodobań pisarza. Był Sabaudczykiem, członkiem narodu bez państwa, bezskutecznie walczącego o niezależność. Po wkroczeniu francuskich wojsk Napoleona do Sabaudii przyłączył się do Rosjan i zamieszkał w Moskwie, następnie w Petersburgu. Brał udział w wojnie z Czeczenami na Kaukazie, zajmował się wojskową biblioteką w Petersburgu, zwiedzał Europę. Jednak najbardziej znaczącym dokonaniem literackim pozostaje powieść-relacja o 42 dniach spędzonych w izolacji od świata zewnętrznego i wykorzystanych na odbycie wędrówek w obrębie własnej świadomości, wyobraźni i intelektu. Autor bardzo zachwalał ten sposób spędzania czasu: „Każdy człowiek, bez względu na charakter i temperament może zaakceptować mój pomysł, skąpy lub rozrzutny, bogaty lub biedny, młody lub stary, narodzony w strefie tropikalnej lub pobliżu bieguna, każdy może podróżować jak ja”. Można więc zostać w domu i uruchomić wyobraźnię, podążyć w głąb siebie.

I jest jeszcze Rimbaud, nie wolno nam o nim zapomnieć. Jego wędrówki, z Charville do Paryża. Pociągiem i pieszo. Londyn. Bruksela. Do Włoch przez Przełęcz Św. Gotarda. Jawa i Cypr. Egipt i Etiopia, karawaną przez pustynię. Poeta i handlarz bronią. Awanturnik. Włóczęga. Ciągle w ruchu, ciągle w drodze. „[…] opuszczam Europę. Morski wiatr wypraży moje płuca; wygarbują mi skórę egzotyczne klimaty. Pływać, ugniatać trawę, polować, zwłaszcza palić tytoń, i pić alkohole mocne jak wrzący metal”. W końcu musi się zatrzymać, rak, amputacja nogi („Powrócę z żelaznymi mięśniami”). Ostatnie dni znowu we Francji w oczekiwaniu na protezę, żeby kolejny raz ruszyć przed siebie, ale to już tylko chwytanie się ostatniej nadziei, majaczenie w gorączce. „Naprzód! Marsz, brzemię, pustynia, znudzenia i gniew”. Koniec przyszedł bardzo szybko, już nie wrócił do Hararu.

Maufrais zniknął. Jego ostanie zapiski to świadectwo przejmującej samotności, wyczerpania, stanów między euforyczną nadzieją i skrajnym zwątpieniem. Zdumiewająca i godna podziwu pozostaje jego nieustanna gotowość zachwytu nad miejscem, w którym się znalazł i przekonanie, że cierpienia i trud są ceną, którą warto było zapłacić. Czytając ostatnie strony relacji Francuza, nie można uciec przed nagłym uczuciem żalu, że ten młody człowiek nie powrócił do domu i nie mógł już spełnić swych marzeń o kolejnych wyprawach w nieznane. Jednocześnie z każdą przeczytaną kartką wzrasta w nas poczucie nierealności świata przez niego opisywanego. Jakby z upływem czasu przestrzeń opowiadanego ulegała przemianie, mrok gęstnieje, a postać narratora zlewa się z otoczeniem, staje się jego organiczną częścią. Zostają już tylko słowa, opowieść, książka. Jeszcze przepełniony niecierpliwością, młodzieńczą arogancją i żądzą przygody pisał: „ślady naszych butów zacierają dotychczasowe ślady gadów i ptaków”. Żadna z wypraw poprowadzonych przez zrozpaczonego ojca młodego podróżnika nie natrafiła na jego ślad.

Lotniska, dworce kolejowe, ciągnące się aż po horyzont drogi, ścieżki niknące w gąszczu lasu, ciemne sale kin, niekończące się rzędy książek na bibliotecznych półkach. Miejsca gdzie podróż się zaczyna.

Piśmiennictwo:

1. Maufrais R.: Zielone piekło. Warszawa, Iskry, 1982 (tłum. Z. Stolarek)
2. Barthes R.: Mitologie. Warszawa, Wydawnictwo KR, 2000 (tłum. A. Dziadek)
3. Pascal B.: Myśli. Warszawa, Instytut Wydawniczy Pax, 1953 (tłum. T. Boy-Żeleński)
4. de Maistre X.:Podróż dookoła mojego pokoju. Kraków, Wydawnictwo Formicula, 2014 (tłum. K. Mrówka)
5. Rimbaud A.: Sezon w piekle. Iluminacje. Warszawa, Zielona Sowa, 2007 (tłum. A. Międzyrzecki)
Data utworzenia: 02.07.2017
Literacka turystyka, czyli o sztuce podróżowaniaOceń:
(5.00/5 z 2 ocen)
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Lekarze odpowiadają na pytania